JAK WESPRZEĆ DZIECKO W ADAPTACJI DO PRZEDSZKOLA LUB ŻŁOBKA

Jako rodzic pewnie wielokrotnie zastanawiałaś się czym jest "dobry" żłobek lub przedszkole oraz co przeżywa twoje dziecko w trakcie pierwszego okresu separacji. 

Dzieci dorastają. To oczywisty fakt życiowy. Zwykle też rozpoczynają przygodę ze żłobkiem lub przedszkolem. To również fakt, choć już nieoczywisty. Niektórzy rodzice nie mogą doczekać się chwili, kiedy zaprowadzą swoje dzieci do wybranej placówki. Z utęsknieniem czekają na początek roku szkolnego przekonani, że wysyłają dziecko w najlepsze dla niego miejsce. Inni są mniej entuzjastyczni, ale wiedzą, że ich sytuacja życiowa wymaga tego, aby obydwoje rodzice pracowali zarobkowo, co z kolei wiąże się z koniecznością wysłania dziecka do żłobka. Jeszcze inni rodzice są przekonani, że kontakt z innymi dziećmi jest kluczowy dla rozwoju społecznego ich dzieci, a przedszkole stwarza ku temu najlepsze warunki.

 

Z takich czy innych powodów zapada więc decyzja, że dziecko idzie do wybranego żłobka lub przedszkola. W wielu rodzinach jest to pierwsza sytuacja rozstania. Dziecko zostaje na kilka godzin oddane pod opiekę obcych osób. Jest to niemałe przeżycie dla rodziców, ale przede wszystkich dla dziecka. Nowe miejsce, ludzie, rodzic, który znika, nowe zwyczaje, którym trzeba się podporządkować- niełatwo sobie z tym poradzić, zwłaszcza kiedy ma się 3 lub 4 lata. Można się więc spodziewać, że pierwszych dniach w żłobku lub przedszkolu dzieci płaczą, nie chcą wejść do sali, czasami rozpacz i protest zaczynają się już na etapie wychodzenia z domu. Na to rodzice często są przygotowani. Jednak co w sytuacji, kiedy mija miesiąc, dwa, pół roku, a dziecko nadal nie chce chodzić do przedszkola? Co zrobić, jeśli płacze w żłobku przez większość dnia? Czym to znaczy, że coś niedobrego dzieje się z żłobku, czy może dziecko jest niegotowe?

 

Wczesna separacja

 

Wiemy z licznych badań, że podstawową potrzebą człowieka jest bycie w relacji. Niemowlęta muszą być dotykane, trzymane, głaskane i przytulane w równym stopniu jak karmione czy przewijane. Niemowlę musi czuć, że ktoś zareaguje na jego potrzeby, że jest obok, słyszy i patrzy. Pragnienie, by być widzianym i słyszanym zostaje z nami na zawsze, podobnie jak poczucie, że jesteśmy dla kogoś ważni. Z czasem pragnienie, by być wyjątkowym maleje. Jednak dla najmłodszych jest ono szczególnie ważne, ponieważ sami nie są w stanie o siebie zadbać. Niezwykle bliska, symbiotyczna relacja z głównym opiekunem, zwykle matką, stwarza dziecku niezbędną przestrzeń do rozwoju. Dodatkowo to, co jest oczywiste dla dorosłych, nie jest oczywiste dla dzieci. Dziecko potrzebuje czasu, wielu doświadczeń oraz osiągnąć odpowiedni etap rozwoju poznawczego, by wiedzieć, że mama, która znika, nie znika na zawsze. Nie rodzimy się z przekonaniem, że ważne dla nas osoby odchodzą i wracają. Dlatego też sceny rozstania z mamą w drzwiach żłobka czy przedszkola, zwłaszcza wśród młodszych dzieci, bywają tak rozdzierające. Jak dzieci reagują na taki stres?

 

Stres i kortyzol

Badania wskazują, że dzieci uczęszczające do żłobka lub przedszkola rzeczywiście mogą zyskiwać w obszarze poznawczym i społecznym. Jednak nie da się tego samego powiedzieć o rozwoju emocjonalnym. Wydaje się wręcz, że jest odwrotnie. Im młodsze dziecko, tym trudniejsze jest dla niego doświadczenie zinstytucjonalizowanej opieki zastępczej. Wiąże się to między innymi przeżywaniem stresu oraz dobowymi przepływami hormonu stresu, kortyzolu. Naturalnie kortyzol osiąga najwyższy poziom we krwi rano i spada w ciągu dnia. U dzieci „żłobkowych” oraz przebywających w przedszkolu jest odwrotnie. Wysokie stężenie kortyzolu znacząco utrudnia samoregulację, uniemożliwia wręcz radzenie sobie ze stresem. Dziecko „zalane” kortyzolem jest może więc być płaczliwe, smutne, sprawiać wrażenie rozbitego, krzyczy albo wręcz przeciwnie- wycofuje się w smutek i apatię. Nie jest też w stanie przyjąć pomocy od bliskich. Właśnie kortyzol i stres ponad miarę mogą tłumaczyć dantejskie sceny, jakie rozgrywają się w samochodach czy domach po powrocie z placówki. Jednak jeszcze trudniejsza jest sytuacja dzieci, które wydają się nie mieć żadnego problemu z przedszkolem lub żłobkiem. Dzieci, które zdają się błyskawicznie adaptować do nowych warunków. Badania pokazują, że stężenie kortyzolu we krwi „bezproblemowych” dzieci jest równie wysokie jak wśród ich głośno protestujących rówieśników. Jednak dzieci ciche i nadmiernie spokojnie nie dostają niezbędnego wsparcia, ponieważ nikt nie wie, że go potrzebują.

 

Czym jest „dobry” żłobek lub przedszkole?

Sam fakt, że nawet bardzo małym dzieckiem opiekuje się ktoś inny niż jego najbliżsi nie jest niczym złym. Dzieci mają prawo się rozwijać i separować od swoich opiekunów, a z kolei ich rodzice mają prawo odpocząć, pracować czy rozwijać się w innych obszarach niż tylko rodzicielstwo. Jednak odpowiedni wybór żłobka lub przedszkola jest niezwykle ważny, podobnie jak dobra współpraca pomiędzy rodzicami oraz opiekunami ich dzieci w placówce. Pierwsza i najważniejsza jest dobra adaptacja. To, czy w ogóle się odbywa i w jaki sposób jest ona zorganizowana bardzo dużo może powiedzieć rodzicom o przedszkolu , czy żłobku. Bywają placówki, w których uważa się, że adaptacja w ogóle nie jest potrzebna lub też, że „nie ma dzieci, które się nie adaptują”. Nierzadkie są miejsca, które przekonują rodziców – i samych siebie- że adaptacja polega na tym, że dziecko niemal od początku zostaje samo w przedszkolu i stopniowo wydłuża się czas jego pobytu.

 

W rzeczywistości adaptacja jest procesem, który może trwać wiele tygodni. Procesem, który nie przebiega linearnie, w którym dziecko zdaje się czuć w przedszkolu czy żłobku lepiej, by za chwilę płakać wchodząc lub odmawiać powrotu. Właściwa adaptacja wiąże się również z tym, że opiekunowie- rodzice oraz pracownicy placówki – rozumieją ten proces, akceptują go i są w stanie wspierać emocjonalnie dziecko. To wreszcie stworzenie takiej przestrzeni, w której rodzic może właściwie pożegnać się z dzieckiem, nie uciekać, nie udawać, że wychodzi na chwilę do łazienki i wpychać zrozpaczone dziecko w ramiona opiekunki.

 

Proces adaptacji nie jest łatwy, ale można go wspierać i łagodzić. Trzeba na to dużo cierpliwości i trochę wiedzy.

 

Zapraszamy na nasze indywidualne konsultacje dla rodziców dzieci, które przechodzą przez okres adaptacji w nowym miejscu. Konsultacje prowadzone są przez autorkę tekstu, Katarzynę Mirecka, która specjalizuje się w tematach związanych z rodzicielstwem.

Indywidualne Konsultacje dla Rodziców  - 45,00€

WarsztatyAdaptacjawprzedszkolu.png

We wrześniu prowadzimy indywidualne konsultacje dla rodziców. Konsultacje z nasza terapeutka, Kasia Mirecka,  skierowane są do rodziców, którzy przechodzą przez etap adaptacji dziecka w nowym miejscu - żłobku, przedszkolu, miejscu zamieszkania. 

W trakcie 50-minutowej rozmowy z naszą terapeutką możesz wypracować indywidualny plan adaptacji dla Twojego dziecka w nowym miejscu. Możliwe tematy, które mogą zostać poruszone w trakcie konsultacji:

  • dlaczego moje dziecko płacze cały czas a inne zdają się adaptować natychmiast i jak reagować?

  • dlaczego dziecko nie uspokaja się po powrocie do domu, przylega do rodzica lub go odrzuca? Jak poradzić sobie w takich sytuacjach?

  • żłobek czy niania i jak przygotować dziecko do nowego miejsca lub kraju?

Katarzyna Mirecka

Katarzyna Mirecka

Psycholog i psychoterapeuta indywidualny i grupowy