• Magdalena Kishizawa

Mój język i tożsamość w psychoterapii

Zaktualizowano: 21 gru 2021


Ostatnio zapukała do drzwi mojego gabinetu psychoterapeutycznego kobieta wychowywana w rodzinie dwujęzycznej. Ciekawe jest to, że wybrała mnie nie ze względu na kompetencje zawodowe, ale ze względu na możliwość rozmowy z psychoterapeutą w jednym z języków, który uważała za ojczysty. Pacjentka ta urodziła się rodzinie dwujęzycznej, wychowywała się w internacie w kraju, w którym obowiązywał jeszcze inny język, a następnie studia odbyła w kolejnym. Jej biegłość języka angielskiego bliska była doskonałości; z powodzeniem zatem mogłaby wybrać anglojęzycznego psychoterapeutę. Ona jednak mocno identyfikowała się wyłącznie z jednym językiem, będącym językiem jej matki. Matki, z którą łączyła ją skomplikowana relacja.


Język stanowi niezwykle ważny element naszej tożsamości. W dobie globalizacji możemy cieszyć się swobodą życia, dowolnie się przemieszczać i podejmować pracę w różnych krajach. Tworzymy w ten sposób własne międzynarodowe środowisko i jednocześnie pozwalamy, aby środowisko to kształtowało nas samych. Na co dzień posługujemy się więcej niż jednym językiem, podejmujemy próby asymilacji z innymi kulturami; uczymy się tolerować różnice i poznawać odmienne zwyczaje, starając się jednak przy tym zachować własną tożsamość osobistą i kulturową. Nie zawsze jednak jest to łatwy proces. Zdarza się, że wielu emigrantów traci więź z ojczyzną, przestaje odczuwać dumę narodową, przyjmuje wzorce właściwe innym narodowościom i zaczyna odczuwać silniejszą bliskość z innym krajem czy kulturą.


Jak trafnie zauważył znany japoński psychoanalityk Takeo Dao: „język jest systemem wzorców, innym niż pozostałe, w którym porządkuje się kulturowo formy i kategorie, za pomocą których osobowość nie tylko komunikuje się, ale także analizuję naturę, zauważa lub zaniedbuje rodzaje relacji i zjawisk.”


Język buduje zatem podstawę świadomości i kształtuje nasze poczucie tożsamości. To właśnie język pozwala nam wyrazić wartości, przekonania czy zwyczaje; to właśnie język sprzyja solidarności i poczuciu przynależności do grupy. I to właśnie język stoi na straży kultury i wspólnych wartości. Co jeśli natomiast wychowani jesteśmy w dwóch różnych kulturach i językach, a dwujęzyczność zaczyna stanowić wyzwanie?


Przykładowo, porównując sposób komunikacji w Japonii i w Niemczech – jakże odmiennych, ale mnie akurat bardzo bliskich kulturach – zauważamy, że język japoński kładzie nacisk na utrzymanie relacji, zachowanie dobrego tonu oraz troskę o samopoczucie odbiorcy, podczas gdy w języku niemieckim najważniejsza jest struktura, zwięzłość i klarowność wypowiedzi. Osoba wychowywana jednocześnie w tych dwóch kulturach może odczuwać wewnętrzny konflikt wywołany sprzecznymi wartościami czy przekonaniami kulturowymi. Bo jak tu zachować jasność i zwięzłość niemieckiego stylu komunikacji i wypowiedzi tak, aby nie urazić w żaden sposób odbiorcy przyzwyczajonego do japońskiego sposobu wyrażania myśli i emocji?


Moja pacjentka, która poszukiwała możliwości podjęcia psychoterapii w języku ojczystym jej matki, najprawdopodobniej czuła, iż emocjonalna bliskość z tym językiem pomoże rozwiązać jej głęboko zakorzenione konflikty wewnętrzne. I miała rację.


Moja własna psychoterapia jest tego najlepszym przykładem. Podczas sesji z moim niemieckojęzycznym psychologiem trudno było mi rozmawiać o mojej rodzinie, relacjach z rodzicami z czasów sprzed mojego wyjazdu z Polski do Niemiec. Przeżycia opisywałam krótko, zwięźle i bardzo racjonalnie, czyli tak, jak to mam w zwyczaju komunikowac się w języku niemieckim; w momentach najbardziej emocjonalnych natomiast odczuwałam nieodpartą potrzebę wyrażania uczuć w języku polskim, w którym naturalnie opisuje mi się przeżycia. Dopiero teraz dostrzegam, że próbując odtworzyć wydarzenia z przeszłości, daleka byłam od swoich prawdziwych emocji, a to dlatego, że zmuszona byłam dostosować je do innego języka i perspektywy kulturowej, a nawet historycznej. Teraz jestem już świadoma, jak wiele słów traci część znaczenia w procesie tłumaczenia, istnieją także słowa tak specyficzne, że ich sens zaciera się całkowicie.


Ten rodzaj dualizmu znany jest wielu emigrantom. Wychodząc do pracy wchodzimy w rolę, przybieramy konkretną tożsamość. Wchodząc do innej kultury, czy posługując się innym językiem dzieje się coś podobnego: dostosowujemy się, bo chcemy lub musimy. Zmieniamy swoje zachowanie, język ciała i często ton głosu. I tak na przykład Niemiec pracujący w Japonii może stać się nagle cichym, wycofanym i małomównym pracownikiem. Gdy powraca do domu jednakże adaptuje się na nowo: żywo dyskutuje z żoną o pracy, jasno i zwięźle relacjonując dzień, a gdy dochodzi pomiędzy nimi do kłótni, balansuje na granicy emocji i racjonalności.


Dualizm leży w naszej naturze. I tym samym dualizm językowy zawsze będzie towarzyszył tym, którzy żyją na styku różnych kultur. Tak jak powiedział Carl Rogers: “Człowiek to płynny proces, nie stały i statyczny byt; płynąca rzeka zmian, nie blok z solidnego materiału; stale zmieniająca się konstelacja możliwości, a nie ustalona ilość cech”. My, emigranci doskonale o tym wiemy.


Jak języki, którymi się posługujecie wpływają na Waszą osobowość i sposób myślenia?


Magdalena Kishizawa - terapeutka w Roots Psychoterapia


Dowiedz się więcej na temat:


--> psychoterapii online


--> zarezerwuj pierwszą bezpłatną konsultację.



572 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie