top of page
  • Zdjęcie autoraKatarzyna Mirecka

Separacja, adaptacja, dorastanie




Dzieci dorastają. To oczywisty fakt życiowy. Zwykle też rozpoczynają przygodę ze żłobkiem lub przedszkolem. To również fakt, choć już nieoczywisty. Niektórzy rodzice nie mogą doczekać się chwili, kiedy zaprowadzą swoje dzieci do wybranej placówki. Z utęsknieniem czekają na początek roku szkolnego przekonani, że wysyłają dziecko w najlepsze dla niego miejsce. Inni są mniej entuzjastyczni, ale wiedzą, że ich sytuacja życiowa wymaga tego, aby obydwoje rodzice pracowali zarobkowo, co z kolei wiąże się z koniecznością wysłania dziecka do żłobka. Jeszcze inni rodzice są przekonani, że kontakt z innymi dziećmi jest kluczowy dla rozwoju społecznego ich dzieci, a przedszkole stwarza ku temu najlepsze warunki.


Z takich czy innych powodów zapada więc decyzja, że dziecko idzie do wybranego żłobka lub przedszkola. W wielu rodzinach jest to pierwsza sytuacja rozstania. Dziecko zostaje na kilka godzin oddane pod opiekę obcych osób. Jest to niemałe przeżycie dla rodziców, ale przede wszystkich dla dziecka. Nowe miejsce, ludzie, rodzic, który znika, nowe zwyczaje, którym trzeba się podporządkować- niełatwo sobie z tym poradzić, zwłaszcza kiedy ma się 3 lub 4 lata. Można się więc spodziewać, że pierwszych dniach w żłobku lub przedszkolu dzieci płaczą, nie chcą wejść do sali, czasami rozpacz i protest zaczynają się już na etapie wychodzenia z domu. Na to rodzice często są przygotowani. Jednak co w sytuacji, kiedy mija miesiąc, dwa, pół roku, a dziecko nadal nie chce chodzić do przedszkola? Co zrobić, jeśli płacze w żłobku przez większość dnia? Czym to znaczy, że coś niedobrego dzieje się z żłobku, czy może dziecko jest niegotowe?


Wczesna separacja


Wiemy z licznych badań, że podstawową potrzebą człowieka jest bycie w relacji. Niemowlęta muszą być dotykane, trzymane, głaskane i przytulane w równym stopniu jak karmione czy przewijane. Niemowlę musi czuć, że ktoś zareaguje na jego potrzeby, że jest obok, słyszy i patrzy. Pragnienie, by być widzianym i słyszanym zostaje z nami na zawsze, podobnie jak poczucie, że jesteśmy dla kogoś ważni. Z czasem pragnienie, by być wyjątkowym maleje. Jednak dla najmłodszych jest ono szczególnie ważne, ponieważ sami nie są w stanie o siebie zadbać. Niezwykle bliska, symbiotyczna relacja z głównym opiekunem, zwykle matką, stwarza dziecku niezbędną przestrzeń do rozwoju. Dodatkowo to, co jest oczywiste dla dorosłych, nie jest oczywiste dla dzieci. Dziecko potrzebuje czasu, wielu doświadczeń oraz osiągnąć odpowiedni etap rozwoju poznawczego, by wiedzieć, że mama, która znika, nie znika na zawsze. Nie rodzimy się z przekonaniem, że ważne dla nas osoby odchodzą i wracają. Dlatego też sceny rozstania z mamą w drzwiach żłobka czy przedszkola, zwłaszcza wśród młodszych dzieci, bywają tak rozdzierające.



Stres i kortyzol

Badania wskazują, że dzieci uczęszczające do żłobka lub przedszkola rzeczywiście mogą zyskiwać w obszarze poznawczym i społecznym. Jednak nie da się tego samego powiedzieć o rozwoju emocjonalnym. Wydaje się wręcz, że jest odwrotnie. Im młodsze dziecko, tym trudniejsze jest dla niego doświadczenie zinstytucjonalizowanej opieki zastępczej. Wiąże się to między innymi przeżywaniem stresu oraz dobowymi przepływami hormonu stresu, kortyzolu. Naturalnie kortyzol osiąga najwyższy poziom we krwi rano i spada w ciągu dnia. U dzieci „żłobkowych” oraz przebywających w przedszkolu jest odwrotnie. Wysokie stężenie kortyzolu znacząco utrudnia samoregulację, uniemożliwia wręcz radzenie sobie ze stresem. Dziecko „zalane” kortyzolem jest może więc być płaczliwe, smutne, sprawiać wrażenie rozbitego, krzyczy albo wręcz przeciwnie- wycofuje się w smutek i apatię. Nie jest też w stanie przyjąć pomocy od bliskich. Właśnie kortyzol i stres ponad miarę mogą tłumaczyć dantejskie sceny, jakie rozgrywają się w samochodach czy domach po powrocie z placówki. Jednak jeszcze trudniejsza jest sytuacja dzieci, które wydają się nie mieć żadnego problemu z przedszkolem lub żłobkiem. Dzieci, które zdają się błyskawicznie adaptować do nowych warunków. Badania pokazują, że stężenie kortyzolu we krwi „bezproblemowych” dzieci jest równie wysokie jak wśród ich głośno protestujących rówieśników. Jednak dzieci ciche i nadmiernie spokojnie nie dostają niezbędnego wsparcia, ponieważ nikt nie wie, że go potrzebują.


Czym jest „dobry” żłobek lub przedszkole?

Sam fakt, że nawet bardzo małym dzieckiem opiekuje się ktoś inny niż jego najbliżsi nie jest niczym złym. Dzieci mają prawo się rozwijać i separować od swoich opiekunów, a z kolei ich rodzice mają prawo odpocząć, pracować czy rozwijać się w innych obszarach niż tylko rodzicielstwo. Jednak odpowiedni wybór żłobka lub przedszkola jest niezwykle ważny, podobnie jak dobra współpraca pomiędzy rodzicami oraz opiekunami ich dzieci w placówce. Pierwsza i najważniejsza jest dobra adaptacja. To, czy w ogóle się odbywa i w jaki sposób jest ona zorganizowana bardzo dużo może powiedzieć rodzicom o przedszkolu , czy żłobku. Bywają placówki, w których uważa się, że adaptacja w ogóle nie jest potrzebna lub też, że „nie ma dzieci, które się nie adaptują”. Nierzadkie są miejsca, które przekonują rodziców – i samych siebie- że adaptacja polega na tym, że dziecko niemal od początku zostaje samo w przedszkolu i stopniowo wydłuża się czas jego pobytu.


W rzeczywistości adaptacja jest procesem, który może trwać wiele tygodni. Procesem, który nie przebiega linearnie, w którym dziecko zdaje się czuć w przedszkolu czy żłobku lepiej, by za chwilę płakać wchodząc lub odmawiać powrotu. Właściwa adaptacja wiąże się również z tym, że opiekunowie- rodzice oraz pracownicy placówki – rozumieją ten proces, akceptują go i są w stanie wspierać emocjonalnie dziecko. To wreszcie stworzenie takiej przestrzeni, w której rodzic może właściwie pożegnać się z dzieckiem, nie uciekać, nie udawać, że wychodzi na chwilę do łazienki i wpychać zrozpaczone dziecko w ramiona opiekunki.


Proces adaptacji nie jest łatwy, ale można go wspierać i łagodzić. Trzeba na to dużo cierpliwości i trochę wiedzy.



Katarzyna Mirecka, psychoterapeutka grupowa Roots Psychotherapy. Jest psychologiem i psychoterapeutą grupowym oraz indywidualnym. W 2005 roku ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i miesiąc później wyjechała do Wielkiej Brytanii, gdzie przebywała do 2012 roku. Przez te lata mieszkała w Nottingham. W 2009 roku ukończyła psychologię (Msc) na Uniwersytecie Nottingham, kurs afiliowany przez Brytyjskie Towarzystwo Psychologiczne. Ukończyła część teoretyczną 4-letniego, całościowego szkolenia w Instytucie Analizy Grupowej „Rasztów” w Warszawie, ośrodku rekomendowanym przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne oraz Sekcję Naukową Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Doświadczenie zawodowe zdobywała na stażach klinicznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, w Domu Samotnej Matki i Dziecka w Warszawie oraz w praktyce prywatnej. Zajmuje się tematami związanymi z rodzicielstwem, emocjonalnym rozwojem dzieci i więzi oraz niepłodnością.






9 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page